• Wpisów:14
  • Średnio co: 136 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 22:57
  • Licznik odwiedzin:2 488 / 2055 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hei ;* Założyłam sobie stronkę o 1D na fb ;> Miło by było gdybyście zalajkowali *,* Od razu lepiej by było pisać ♥ Pierwszy wpis pojawi się jak Bd powyżej 10 like ;> https://www.facebook.com/JemWNandosBoNiall?ref=hl
 

 
Hei ;* Założyłam sobie stronkę o 1D, i miło by mi było gdybyście zalajkowali, od razu lepiej by było dodawać wpisy, i wgl <33 Pierwszy wpis na tej stronce Bd jak Bd powyżej 10 like <33
https://www.facebook.com/JemWNandosBoNiall?ref=hl
 

 
Hej ;* Mam do was OGROMNĄ prośbę ;> Moglibyście dać Love It? http://www.faslook.pl/collection/na-deszczowe-dni-lata-3-etap-konkursu/ To WAŻNE, przeszłam do 3 ostatniego etapu konkursu a teraz wszystko już tylko zależy od like <3 PROSZĘ, Bd wam baaardzo wdzięczna *,*
 

 
Wyszłyśmy na ogród. Zaczęłam od mówienia czegoś prosto w twarz:
-Powiedź mi że jestem idiotką-rozkazałam Amy
-Nie, nie mogę.
-To podejdź do niej-pokazałam na szkolną barbie-i powiedź że jest pustą lalką
-Nie, mogę
-Jezu, Amy, od czegoś w końcu musimy zacząć. Nie możesz się bać mówić tego co czujesz
-Ale ja nie chcę
-Powiedź mi co myślisz o tej grupie-wskazałam na grono okularników
-No OK. Ale to tylko między nami.
-Spoko
-Nie raz ty gadasz jak ci okularnicy. Oni są stworzeni ze sflaczałych ... z czegoś ohydnego. -mówiła a mi opadła szczęka
-Widzisz jak chcesz to potrafisz-powiedziałam i klepnęłam ją w ramię po przyjacielsku-dobra to może ... teraz nauczę cię jak jak zagadać do jakieś obcej osoby. Wyobraź sobie że jestem jakąś starszą panią, idę sobie przez ulicę, a ty pilnie potrzebujesz wiedzieć, która godzina. Nikogo więcej nie ma, więc musisz zapytać się mnie. Dasz radę?
-Postaram się
-Żeby było ci łatwiej pochylę się i wezmę ... o ten kijek.-powiedziałam i wzięłam pierwszy lepszy kij
Po kilku próbach Amy szło wspaniale, nie wiedziałam że ona może mieć tyle odwagi. Tak dobrze się bawiliśmy że nie zorientowaliśmy się że już czas na kolację.

*Dwa dni później*

Poszłyśmy z Amy do lasy matematycznej, bo dzisiejszy dzień mieliśmy zacząć od matematyki. Przez dwa poprzednie dni, myślałam że moje lekcje nic nie dały Amy, ale myliłam się kiedy zobaczyłam na przerwie .... Amy całującą się z Paulem. Podeszłam do nich, chwyciłam ją za rękę i wyszłyśmy z klasy
-Widzę że moje lekcje pomogły
-Tak i to bardzo-uściskała mnie dziękując
-Ależ nie ma za co.
Przez całą lekcję zerkałam na Mike, zrozumiałam że on nie jest taki zły. Postanowiłam zagadać do niego na przerwie, ale zrezygnowałam, kiedy zobaczyłam jak Amy wyzywa i bije się z Miley (szkolna barbie). Stała przy nich grupka uczniów i dopingowała Amy. Wiedziałam że nikt nie lubi Miley, ale wiedziałam też że nie przepadają za Amy. Podbiegłam do nich i ich rozłączyłam.
-Co ty odwalasz? Tego cię nie uczyłam-krzyknęłam
-Tak, ale połowa ludzi z tego akademika są tacy, że lubią osoby, które zadymiają
-Rozumiem Cię, ale to nie znaczy, że musisz bić się z kimś takim jak Miley. Ona nie jest tego warta, zrozum-próbowałam wytłumaczyć Amy
-Ja wiem, ale mówiłaś, żebym była odważniejsza, więc tak robię. O co chodzi?
-o to że mówiąc żebyś była odważniejsza nie miałam na myśli bójkę z Miley, tym zaimponujesz tylko debilom. Uwierz nie warto.
-Wiem, ale ja nie jestem taka sławna jak ty czy Miley-nie chciałam żeby kończyła tego zdania, więc jej przerwałam
-Po pierwsze Miley nie jest sławna, z tego że jest miła tak jak ty, tylko z tego, że jest okropną osobą-próbowałam jej to wytłumaczyć, ale było to trudne
-Dobra już więcej nie będę próbowała udowodnić swojej odwagi w taki sposób
-No. mądra dziewczynka-powiedziałam i pogłaskałam ja po głowie
-Chodź na lekcję, bo Brown znowu będzie się darł że się spóźniłyśmy
-Poczekaj widzę Paula-powiedziała i podbiegła do niego
Widziałam tylko tyle że zaczęli rozmawiać i się śmiać, a na końcu pocałowali się. Byłam z niej i z siebie dumna. Już wiem, jak czują się ptasie mamy, gdy ich pociechy uczą się latać. Tak poczułam się i ja, jakby Amy była moją córką i właśnie nauczyła się latac
-Ashley, Ashley, ziemia do Ashley. Chodź już na lekcje-usłyszałam głos Amy
-Tak, tak już idę
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie wiem, czy nudny, czy nie, sami zdecydujcie. Był pisany w drodze na wycieczkę klasową, hahahah ♥ I teraz mam takie małe zamieszanie w szkole, bo sprawdziany, oceny, konkursy i wgl, dlatego tak długo nie było rozdziału. No i muszę się pochwalić że w konkursie z angielskiego zajęłam I miejsce
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Hej <3 Dzisiaj jak jechałam do galerii to tak jakoś mnie wzięło, na pomysł. Postanowiłam że zrobię konkurs na najładniejsza blogerkę, Directionerkę. Jak podoba wam się ten pomysł? Chętni wysyłać swoje zdjęcia z imionami i wiekiem na adres: f**kyouverymuch@onet.eu
W adresie powinno być f u c k, tylko że się usuwa, więc jak coś to tam jest po f u i c ;> Mam nadzieję ze weźmiecie udział w konkursie?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Kiedy weszłam z Amy do pokoju na stoliku zobaczyłam karteczkę a koło niej róże na karteczce pisało 'Kocham Cię. Będę razem z Tobą opiekował się dzieckiem, poradzimy sobie jakoś. Mike '. Pomyślałam ze ona jest jakiś głupi, nie miałam zamiaru zwracać uwagi, bo w głowie utkwiły mi słowa Paula 'Mike jest często na haju'. Zaczęłam się ubierać, ubrałam się w http://www.faslook.pl/collection/i-belong-with-you/ i wyszłyśmy z Amy na imprezę.Na imprezie sporo wypiłam, ale nie na tyle żebym nie pamiętała co się dzieje, nagle podszedł do mnie Mike:
-Hej, czemu pijesz?
-A co nie wolno mi?- zapytałam z irytacją
-Przecież jesteś w ciąży
-Hahahahahaha, naiwny chłopczyk-odeszłam klepiąc go po ramieniu
-Co to ma znaczyć?-krzyknął za mną
-Kiedyś ci wytłumaczę-i poszłam bawić sie dalej
Bawiłam się bardzo dobrze, poznałam kilku fajnych chłopaków, dobrze się z nimi zabawiłam. Wtedy wypiłam już na tyle, że nie wiedziałam co się ze mnie i w okół mnie dzieje. Film urwał mi się na tym jak tańczyłam z chłopakiem z naszej klasy, kojarzyłam go skądś ale nie wiedziałam skąd, byłam już za bardzo pijana. Taniec był dość 'wyzywający'. Potem pamiętałam tylko że mówiłam do Amy żeby też tańczyła, bo cały czas siedziała przy barze, ale ona się najwyraźniej obraziła, nie wiem za co. Po tym już nic nie pamiętam. Rano obudziłam się ... obudziłam się w łóżku chłopaka, z którym tańczyłam poprzedniej nocy. Kiedy jeszcze miałam zamknięte oczy, myślałam że koło mnie leży Ben, miałam taki sen i po prostu myślałam ze to wszystko dzieje się na prawdę. Z zamkniętymi oczami zaczęłam namiętnie całować chłopaka, ale kiedy zjechałam ręką na jego tors, zaczaiłam że to nie Ben, bo Ben nie miał takiego 'kaloryfera'. Jak najszybciej otworzyłam oczy. Koło mnie leżał .... najlepszy przyjaciel Mike, to mnie najmniej obchodziło, wiedziałam że przespałam się z chłopakiem, który cholernie podoba się mojej kumpeli, ale przy okazji, przypomniało mi się że mam chłopaka. Jak najszybciej wstałam z łóżku, ciągnąc za sobą prześcieradło, bo byłam całkiem naga.
-Co ty robisz w moim ... to znaczy co ja robię w twoim łóżku-zapytałam Paula
-Spokojnie, nic między nami nie zaszło, nie martw się
-To dlaczego jestem naga?-zapytałam
-Tak jakoś wyszło, ale na prawdę nic a nic między nami nie zaszło.
Te słowa Paula mnie trochę zaspokoiły, choć nadal nie wiedziałam jak się tu znalazłam, ubrana w ciuchy usiadłam na łóżku, i zapytałam o to. Wytłumaczył mi wszystko z drobnymi szczegółami, bo dzisiaj była sobota, więc nigdzie się nie śpieszył.
-A co z Amy?-zapytałam
-Kocham ją, ale ... do Ciebie też coś czuję
-Co to znaczy?
-To znaczy że, ty też mnie pociągasz. Nie że cię kocham czy coś, po prostu podobasz mi się i nie żałuję, tego co zrobiliśmy, tego że przespaliśmy się ze sobą całkiem nagi
-Ale mówiłeś że nic między nami nie zaszło
-Bo nic nie zaszło, spaliśmy, rozumiesz spaliśmy, ale nadzy, a to nic nie oznacza
-Dobra, niech zostanie to między nami, nikt nie musi się dowiedzieć, w szkole postarajmy się siebie unikać, i nie zerkać na siebie.
Obydwóm stron to odpowiadało, choć widziałam że Paul ciężko to zniósł. Dzisiaj miałam uczyć Amy jak być 'odważną'. Poszłam do naszego pokoju:
-Hej-wykrzyknęłam z progu
Amy nic nie wykrzyknęła, przypomniało mi się jak tańczyłam z Paulem a ona na to patrzyła
-Obraziłaś się za wczorajszy taniec z Paulem, prawda?-zapytałam-ale przecież mówiłaś że nic do niego nie czujesz
-Właśnie mówiłam, a myśleć mogłam co innego
O tym nie pomyślałam, przecież nie każdy, mówił to co myślał
-Przespałaś się z nim?-zapytała
-Amy ...
-Odpowiedź na jedno pytanie.
-Amy .. to nie ...
-A jak? Nie kłam, wiem wszystko-nie dawała mi dokończyć
-Amy, na prawdę, między nami nic nie zaszło, zapytaj go. On kocha tylko ciebie-tutaj ją skłamała, bo Paul powiedział co innego, ale nie chciałam tego mówić
-Dobrze, może pomyślisz sobie że jestem naiwna i łatwowierna, ale OK, pójdźmy do niego i niech on mi to wytłumaczy.
-Oh, Amy jesteś kochana-rzuciłam się jej na szyję
Poszłyśmy to Paula, Paul wytłumaczył wszystko Amy tak jak mi z drobnymi szczegółami.
-OK, Ashley? Wiem, uznasz że jestem naiwna, ale kiedy idziemy na test?-zapytała Amy kiedy wyszłyśmy z pokoju Paula i Mike, którego dzisiaj od rana nie widziałam
-Możemy od teraz-powiedziałam przytulając ją
Poszłyśmy na ogród.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Trochę krótki, ale nie mam weny. I jestem u rocznego kuzyna, więc trochę trudno pisze się z nim na kolanach. Ale jak się podoba? Jutro Bd jechała do babci na obiad i do galerii, to wezmę sobie zeszyt i na kartce napisze 7 rozdział a pod wieczór dodam ;> Teraz mam fioła na punkcie tej piosenki
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Hej :> W najbliższym czasie nie Będzie rozdziału 5, bo jadę na wycieczkę 3-dniową do Wawy, wyjeżdżam jutro i wracam w piątek, a w sobotę, jadę do przyjaciółki, Oli :> Więc nowy rozdział pojawi się, na następny tydzień, to jest najbliższy rozdział :> PRZEPRASZAM ♥♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Postanowiła że zrobię, coś niemożliwego, a mianowicie, zaproszę, go na kolację, a potem pójdziemy do mnie do pokoju, i wyznam mu coś, bardzo śmiesznego, i trochę niemożliwego.Żeby zrobić na nim dobre wrażenie, ubrałam spódnice.Poszliśmy do najlepszej restauracji, w mieście, koło akademika.Mike jak zwykle przystawiał się do mnie, ale tym razem, musiałam to olać, i nie odpychać go, tylko odwzajemniać to.Wiedziałam że to jest trochę nie fair w stosunku do Bena, ale trzeba coś z tym zrobić:
-Jednak przyszłaś-mówił nie odrywając się od moich ust
-Tak, nie mogłam, tego zostawić, muszę ci coś wyznać, i powiedzieć-powiedziałam udając, zachwyconą tym wszystkim
-Słucham kochanie
-Nie, najpierw zjedźmy, pójdziemy do mojego pokoju, Amy nie ma
-Uuuu!Zapowiada się ciekawa noc-przytulił mnie
-No nie do końca-powiedziałam
-Co masz na myśli?
-Powiem ci jak skończymy jeść
Kolacja, minęła dość miło, zapomniałam już że jest to tylko udawane, ale nic do niego nie czułam.Poszliśmy o mojego pokoju, po kolacji, i czas zacząć mój plan.Mike mnie pocałował, ja go odepchnęłam i powiedziałam:
-Mike, nie, ja jestem w ciąży, tylko nie wiem z kim, czy z tobą, czy z moim chłopakiem Benem
-Jak to?-zdziwił się
-Tak to-powiedziałam, w duszy zaczęłam się śmiać i myśleć 'Boże, ale on jest głupi i naiwny'-Kilka dni temu, jak przyjechałam tu, i jak zapoznawaliśmy się, przespałam się z tobą, ty nic nie pamiętasz, byliśmy na imprezie,za dużo wypiłeś, było to dwa dni temu, pamiętasz?
-Pamiętam, ale to nie możliwe, abyś po dwóch dniach, wiedziała już o tym że jesteś w ciąży
-A jednak
Po tych słowach, wyszedł, w żadnym wypadku nie chciałam go urazić, ale chciałam żeby dał mi choć trochę, odpocząć, od tego jego ciągłego, gadania i zarywania do mnie.Następnego dnia, po całym akademiku były porozwieszane karteczki 'Nasz szanowny, Mike będzie tatusiem, urodzą nam się małe Murphusie.Gratulacje, Mike, ależ kto jest tą tajemniczą mamusią?'. Zobaczyłam je, nie przeraziłam się tym za bardzo, bo wiedziałam że to nie jest prawdą, i że w ciąży nie jestem i w najbliższym czasie nie zamierzam być.Szczerze to olewałam to.Ale Mike nie był najszczęśliwszą osobą, idąc korytarzem zrywał 'ulotki', potem już tylko ja mogłam się bać
-Co ty odwalasz?-podszedł do mnie
-Ja?-zapytałam zdziwiona-Ja nic, to ty mi powiedź, co ty odwalasz?Mam chłopaka a ty przystawiasz się do mnie, kurde, to nie jest, fajne, daj mi już spokój-i nie zmartwiona tym, ani nic, poszłam do sali, w której mieliśmy mieć, lekcje, usiadłam tam gdzie zawsze, bo liczyłam że Mike zmieni swoje miejsce, ale nie, myliłam się.Usiadł za mną i na domiar złego dał mi jeszcze karteczkę 'Przepraszam, nie widziałem że masz chłopka, na prawdę'.Odpisałam mu 'Kurde, człowieku, od samego początku ci to mówiłam, ogarnij się'. Na to już nic nie odpisał, po lekcjach, poszłam z Amy i Paulem do ogrodu, Paul powiedział że Mike, jest często na 'haju' więc, może nie pamiętać tego co się do niego mówi.Nie zmartwiłam się tym.Postanowiłam zacząć uczyć Amy 'odwagi' :
-Nie możemy od jutra?-zapytała
-A masz na dzisiaj jakieś plany?
-No dyskoteka szkolna jest-podniosła kącik ust
-Oooo, teraz mi to mówisz? Umówiłaś się z kimś?
-Nie no co ty, chcę się dobrze pobawić
-Z kim, jeżeli można wiedzieć?
-Z tobą-zaśmiała się
-Ooo, to chodźmy się szykować-pobiegłyśmy do pokoju.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Taki chyba krótki, nie wiem Ale nie chcę tylko tego pisać, to znaczy tyle 'akcji' w jednym rozdziale :> Dzisiaj mój dzień minął mega fajnie.Miałam spóźnione Śmigus Dyngus, bo brat mnie chlapał, takimi balonami z wodą, miałam całe plecy mokre, a potem, suszyłam się, na trampolinie, hahaha : * No OK, jak się podoba? Proszę o komentarze :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Rano, wstałam i poszłam do małej toalety ubrać, się.Jak zawsze, rano zakręciło mi się w głowie, ale jak zwykle miałam to gdzieś.Ubrałam się w http://www.faslook.pl/collection/free-hugs-5/ i wyszłam do pokoju, okręcając się, po to aby pokazać się Amy:
-Coś ty się tak wystroiła?-zapytała Amy
-Przecież, idziemy poznać ludzi, trzeba zrobić, pierwsze, wrażenie na 6+-powiedziałam wyciągając dla niej moje ciuchy-Ubierz to-podałam jej
-Ale po co?
-Ty też musisz dobrze wyglądać.
-Nic nie pomoże
Na to już nic nie odpowiadałam, tylko pośpieszałam Amy, przed wyjściem, zadzwoniłam jeszcze do Bena, że go kocham i w ogóle, tak jakoś mnie wzięło, na wyznania
-To co idziemy?-zapytała Amy
Wyszłyśmy z pokoju, i podchodziłyśmy, do każdego, kto stał w ogrodzie.Kiedy wszystkich już poznałam, nadszedł czas na dwóch chłopaków, którzy stali, i śmiali się z każdego kogo napotkają
-Ty do nich idź a ja poczekam-ściszyła głos Amy
-Nie idziesz ze mną, do każdego podchodziłyśmy razem, do nich też
-Nie idź, sama ten w czapce nazywa się Paul, a z żelkami Mike-pokazywała palcem
-Ok, ale jak cię zawołam masz podejść, OK?
-No dobra
Podeszłam do dwóch chłopaków i przedstawiłam się podając rękę
-Cześć, jestem Ashley, i jestem nowa
-Fiu, fiu, fiu.Miło mi Mike jestem-podał rękę chłopak z żelkami, i pocałował w policzek
-Ej, ej, ej, powoli, OK?Po pierwsze mam chłopaka, a po drugie, wkurzają mnie tacy, którzy śmieją się z każdego, rozumiesz?-odepchnęłam go
-Uuuuu ! Grubo, Mike, pierwsza taka dziewczyna, która cię tak potraktowała, co?-powiedział drugi, całkiem miły i podał rękę-Ja jestem Paul, dla przyjaciół ... dla przyjaciół po protu Paul
-Weź skończ, się podlizywać, Paul-powiedział Mike
-Hahahah, jest zazdrosny, chyba się w tobie zakochał-zwrócił się do mnie Paul
-Upss .. Na prawdę mi przykro, ale mam chłopaka, którego kocham i nigdy nie zostawię
Potem zawołałam Amy, przyszła od tak, bez chęci
-Ooo! Dzięcioł przyszedł, koleżankę sobie znalazłaś?Kurde w końcu no-Mike jak zwykle musiał skomentować
-Zamknij się, Mike, masz coś do niej?Kurde daj jej już spokój, OK?Cały czas się jej, i nie tylko czepiasz, kurde, masz coś do niej?Powiedź jej, a nie, powiedź jej prosto w oczy, ale nie, ty tego nie powiesz, bo jesteś mało odważny-Amy i mnie zatkało jak Paul, wykrzyczał to do Mike
-Oooo!Chyba się zakochał-Mike, zaczął się śmiać
-Zamknij się już na prawdę!-wkurzyłam się na maxa.
Paul odszedł, a ja z Mike'em i Amy zostaliśmy i rozmawialiśmy na przykład o tym, że Mike i Paul są najlepszymi przyjaciółmi, mają razem pokój, znają się od przedszkola, i takie tam.Amy nic nie mówiła, siedziała cicho, Mike był trochę zdenerwowany, całą sytuacją.Skończyliśmy gadać pod wieczór, Paul potem przyszedł do nas ponownie, ale tak jak Amy nic nie mówił.Kiedy byłyśmy w pokoju, czekałyśmy na kolację, która miała być za dwie godziny, zapytałam się Amy z kim siedzi przy stoliku, ale powiedziała że sama, postanowiłam, od dnia jutrzejszego, nauczyć ją czegoś, żeby była bardziej odważna.Poszłyśmy na kolację, usiadłyśmy przy stoliku z Mike'em i Paul'em, Mike siedział koło mnie, a Paul z Amy na przeciwko nas.Nie wiem co Mike, chciał mi pokazać, ale cały czas się do mnie przystawiał, całował, i gilgotał, nie robiło to na mnie żadnego wrażenie, wiedziałam, że kocham Bena i nigdy go nie zostawię.Wkurzyłam się na Mike, w końcu usiadłam koło Paula i Amy, a go zostawiłam samego, na przeciwko.Nie odzywałam się, bo widziałam że Amy i Paul, dobrze się dogadują, wiedziałam że jak na razie on się jej nie podoba, ale, Amy mu tak, chciałam żeby byli razem, ale musiałam nauczyć czegoś Amy, tego żeby była odważna i bardziej pewna siebie.Chciałam zacząć już od następnego dnia, ale nie wiedziałam jak.Kolacja zleciała szybko i dość miło, gdyby nie Mike.Byliśmy w pokoju kiedy zaczęłam rozmowę:
-Podoba ci się Paul?-krzyknęłam z łazienki, zmazując makijaż
-Nie, to znaczy ...-przerwała
-Wiem, że ci się podoba, mam dla ciebie niespodziankę
-Jaką?
-Zobaczysz potem.
Przed snem zadzwoniłam do Bena, rozmawialiśmy o tym jak mu mijają wakacje, brakowało, mi go trochę.Poszłyśmy z Amy spać dość późno, bo przez całą noc gadałyśmy o jej przeszłości, dowiedziałam się że kiedy miała 10 lat, w szkole każdy ją wyzywał, i od tamtego czasu, wszystkie koleżanki się od niej odsunęły, pomyślałam ze to nie koleżanka.Jej mama nie mogła na to nic poradzić, tato tak samo, mimo że jej tato był silny, i każdy się go w szkole bał, to koledzy i koleżanki bardziej się od niej odsunęły.Postanowiłam że będę jej koleżanką taką na serio.Rano wstałyśmy, niewyspane, i musiałyśmy iść na lekcje, jak to w akademikach, ale to były takie luźne lekcje, nie takie jak w ciągu roku.Mike siedział za mną, miałam go już szczerze dość.Na domiar złego dał mi karteczkę 'No siemka, malutka, jesteś taka słodka, jak się nie wyśpisz.Może się umówimy po szkole?Kończę godzinę później, bo dzisiaj jest dodatkowa lekcja dla nas, ale poczekaj na mnie w pokoju, wiesz gdzie mam pokój'.Miałam plany na popołudnie, związane z 'nauką' Amy ona jeszcze nic o tym nie wiedziała, więc mogłam odłożyć to na następny dzień, a teraz postanowiłam tak jak kazał mi Mike iść, do niego do pokoju, ale postanowiłam coś jeszcze...
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Trochę krótki, ale postanowiłam że to co się Będzie działo w tym pokoju, pozostawię wam na deser :> A teraz, bardzo proszę o komentarze : * I tak jak chcieliście macie moje zdjęcie, tylko od razu mówię, że nie kupię wam nowych monitorów, jak popękają od mojego zdjęcia .x Hahahaha i jak?Brzydka, jestem nie?
  • awatar MADA FAKA DŻENTELMEN :* .: Wiesz co?? Masz bardzo proste zęby.... taak wiem, ale seryjnie masz je bardzo proste xD. Ale wiesz to dobrze xD. sama bym takie chciała mieć :* Rozdział MEGA!I co sie wydarzy w tym pokoju, ze zostawiasz na deser co?? I ten mike... hmm... głupi osioł -.- aktor ze spalonego teatru! Tarantula jedna -.-
  • awatar Gość: Jeśli ty jesteś brzydka to ja jestem Harry Styles. Nie jesteś brzydka. Chyba nigdy brzydkich osób nie widziałaś. A rozdział boski. Dajesz nowy.
  • awatar Gość: Super rozdział czekam na następny : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Potem obudziłam się w szpitalu nie wiem, jak się tu znalazłam, i czemu w ogóle tu jestem.Otworzyłam lekko oczy, zobaczyłam jak koło mnie stoją moi rodzice a razem z nimi lekarz:
-Ma obrazy głowy, kilka kości połamanych, i prawdopodobnie amnezję, ale to się okaże jak się obudzi-mówił lekarz
-A czy jest możliwe aby była w śpiączce?-pytał tato, przytulając mamę
-Nie, raczej nie, za jakieś dwie godzinki albo mniej powinna się obudzić-machając długopisem, tłumaczył doktor
-Panie doktorze, mam jeszcze jedno pytanie-tym razem zapytała matka
-Tak słucham-naglił wychodząc z sali chorych
-Ashley miała jechać do akademika, na wakacje, może jechać, czy mamy zadzwonić, że nie przyjedzie?
-Mhm...-chrząknął-Jak na razie, niech zostanie u nas, potem w domu niech jeszcze posiedzi dwa dni, i jak Będzie wszystko, dobrze, to Będzie mogła jechać,kiedy ma być ten wyjazd?-wychodził z sali
-Ona leży tutaj dwa dni, a więc pozostało 4 dni do wyjazdu-obliczała mama
-Będzie mogła jechać, tylko proszę tam zadzwonić i powiedzieć że Ashley przyjedzie trochę później-wyszedł
-Mamo?-powiedziałam otwierając oczy
-Panie dok...-krzyczała, ale ja ją uciszyłam
-Nie wołaj, go, po prostu się obudziłam, nic mi nie jest. Co ze mną? Jak się tutaj znalazłam?-zapytałam
Tłumaczyła mi wszystko ze szczegółami
-Przepraszam, pojadę do tego akademika, nie dlatego że wy mi każecie, ale z własnej woli.
Przytulili mnie razem z ojcem.Po kilku dniach wróciłam do domu, miałam siedzieć w nim dwa dni.Czułam się coraz lepiej, głowa mnie nie bolała, brzuch też nie dawał o sobie siwych znaków.Czułam się na prawdę dobrze.Leżałam przez całe dwa dni w łóżku, miałam dużo, gości, raz przyszła Kate, raz Ben, mogłam też liczyć na wsparcie od dziewczyn ze studia, i na tą, jak jej tam? Aha, Joannę Krupę.Mogłam też liczyć na mojego rocznego brata, który przychodził do mojego pokoju, przynosił swoje zabawki, żebym się z nim bawiła.Ale czas szybko mija, w końcu musiałam się z wszystkimi pożegnać, bo miałam już jechać do akademika, podniosłam się z łóżka, miałam lekki zawrót głowy, ale nie chciałam mówić rodzicom żeby się nie martwili, bo bym nie pojechała, a nie chciałam im robić przykrości, wstałam, nie przejmowałam się zawrotem, ubrałam http://www.faslook.pl/collection/vans-off-the-wall-3/ i poszłam do samochodu, gdzie czekali już moi rodzice, po drodze też czułam, jakieś dziwne uczucie, ale nie przejmowałam się tym, pomyślałam 'Może za szybko wstałam z łóżka' albo 'Po prostu głowa mnie boli, każdego chyba kiedyś bolała, prawda?'.Dojechaliśmy na miejsce, akademik nie był taki zły, to znaczy, dobrze urządzony, widać było że dużo w niego zainwestowali, w każdym bądź razie, nie należał do najgorszych, wręcz przeciwnie.Kiedy wchodziłam do holu, wszyscy się dziwnie patrzyli, nie wiem o co chodziło, ale na początku, myślałam że mam coś na twarzy, albo włosy, mi sterczą.Ale na szczęście nie o to chodziło.Na początku dostałam pokój z jakimś chłopakiem, ale szybko się zorientowali że dziewczyna i chłopak w jednym pokoju, to nie najlepsze wyjście.Potem z nijaką Amy McCras, dziewczyna wydawała się całkiem spoko, i taka była.Nic nie mówiła, ale mi to nie przeszkadzało, tak cisza w naszym pokoju była przez dwa dni, po tych męczących dwóch dniach, stwierdziłam że nie wytrzymam 2 miesięcy w takiej ciszy, więc zaczęłam:
-Cześć, nazywam się Ashley, Ashley Drauffen, mam 17 lat, mieszkam w Irlandii, rodzice mnie zmusili żebym tu przyjechała, mam chłopaka Bena jest o rok starszy i najlepszą koleżankę Kate-kiedy powiedziałam o przyjaciółce, dziewczyna zrobiła się blada-Coś ci jest? Źle się czujesz?-A potem to już ja poczułam się źle, poczułam mrowienie w głowie.
-Tak, nie mam przyjaciół, nie mam chłopaka-wykrzyczała mi to prosto w twarz
-Ej, ogarnij się, poznasz kogoś na pewno-przytuliłam ją
-Nie, nie poznam przez 16 lat nie poznałam to przez kolejne tyle też na pewno nie poznam-uspokoiła się trochę
-Zróbmy tak-postawiłam ultimatum-Będziemy przyjaciółkami, takimi na serio, nie udawanymi, ale ty musisz zapoznać mnie z ludźmi z tego akademika, znasz ich, prawda?-Mówiłam całkiem serio, z tą przyjaźnią, przez dwa ostatnie dni wydawała się całkiem fajna, chciałam zostać jej przyjaciółką
-Ale ty tak na poważnie?
-Taak, ja nigdy nie kłamie-przyłożyłam rękę do serca, na znak szczerości
-OK, zapoznam cię, tylko nikt mnie tu nie lubi, znam ich jak własną kieszeń, jeżdżę tutaj co roku-spuściła głowę, jakby nadal nie była do mnie przekonana, w sposób koleżeństwa, ale ja naprawdę chciałam być jej przyjaciółką
-Spokojnie, Będziesz mi mówiła kto jak ma na imię ja Będę podchodziła, a ty stała obok, dobrze?-zapytałam
-Spoko-uśmiechnęła się-Ale zacznijmy od jutra
-Nie ma sprawy, a teraz pomóż mi się wypakować, i wytłumacz dlaczego wszyscy tak dziwnie się na mnie patrzyli jak wchodziłam
-Jesteś tu nowa, i do tego przyjechałaś dwa dni później, każdy się zna, ciebie nikt
Zasmuciłam się
-Byłam w szpitalu-powiedziałam
-A co takiego się stało-zaniepokoiła się
-Dużo by tu gadać, wieczorem ci opowiem
Zaczęłyśmy się wypakowywać, i wymieniać ciuchami.Nie mogłam doczekać się jutrzejszego dnia, kiedy poznam wszystkich.Wydawało mi się że Amy dzięki mnie stała się bardziej odważna, mimo że znałyśmy się nie cały dzień.Kiedy kładłyśmy się spać pomyślałam 'Mam jeszcze dużo czasu, nauczę ją być odważna, dwa miesiące to nie tak mało' i usnęłam.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak? Jak zwykle proszę o komentarze :> Wczoraj mój kuzyn powiedział żebym wrzuciła swoje zdjęcie, chcecie? Piszcie w komentarzach. Poprawiałam ten rozdział 3 razy, bo raz nie miałam neta, i się usunęło, potem mój młodszy kuzyn, coś nacisnął i mi się komputer wyłączyła a potem sama se usunęłam, bo poszłam na obiad, i nie skopiowałam, tylko po prostu wyłączyłam stronę, ale mam nadzieję że się podoba *.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Odebrał po kilku sygnałach, jak zawsze z resztą.
-Rodzice chcą mnie wysłać do akademika-powiedziałam
-To chyba dobrze, prawda?
-No nie wiem, czy tak dobrze, bo z naszych planów nici.
-Czemu?
-No bo to jest w wakacje?
-Trudno, co zrobisz, chyba nie uciekniesz?
Bo ty słowach, była chwila ciszy.
-Ej, chyba nie masz zamiaru, uciekać?-zapytał zaniepokojony
-To się jeszcze okaże-powiedziałam z szyderczym uśmiechem na twarzy-Kończę, pa.
-Pa,kocham cię, nie rób nic głupiego.
-Spokojnie
Poszłam się umyć,pościeliłam łóżko, położyłam, i czekałam tylko aż rodzice usną.Trochę se poczekałam, nie wiem czy im się nie chciało spać czy co, ale ja miałam więcej czasu na rozmyślanie gdzie się podzieję, jest środek nocy.Wyszła cicho przez okno, było dość wysoko, ale lubię takie coś.Spakowałam większość swoich ciuchów a rodzicom jedyne co zostawiłam to karteczkę na stole na której pisało 'Wyszłam, nie wiem kiedy wrócę, i czy w ogóle wrócę, mam dość waszych rozkazów, mam plany na wakacje, a wy mi je zepsuliście.Nie szukajcie, mnie nic wam to nie da. Kocham was.Ashley'.Wyszłam szybko z domu, przez chwilę zastanawiałam się gdzie iść, ale już potem wiedziałam.
-Idź do Mullingar-mówił mi mój instynkt
No tak, przecież w Mullingar jest stary, dom mojej babci.On jest otwarty, i jest w miarę zadbany, wystarczy tylko klucze dorobić, nikt mnie tam nie znajdzie, poradzę sobie jakoś sama.Do Mullingar nie miałam daleko, a więc oszczędziłam sobie taksówek czy tego typu rzeczy, po prostu poszłam pieszo.Doszłam do tego domu gdzieś o 5, był już ranek, a ślusarz, miał już otwarte, poszłam do niego i poprosiłam o zrobienie kluczy do domu, pojechał ze mną na miejsce, i wymierzył wszystko, a po 15 minutach miałam już klucze.Ładnie se urządziłam i mieszkałam.Codziennie dzwoniłam do Bena, a telefonów od rodziców nie odbierałam.Raz kiedy wyszłam na miasto zrobić jakieś zakupy <bo nic nie robiłam tylko w domu siedziałam przed laptopem> na słupach zobaczyłam rozwieszone kartki a na nich 'Poszukiwana. Dnia 29.06 zaginęła Ashley Drauffen.Rano nie było jej już w domu.Policja jest już powiadomiona, są w trakcie szukania.Gdyby kto ktokolwiek widział tą dziewczynę prosimy o kontakt pod numer 58585858585' Pod opisem było moje zdjęcie.Nie chciałam żeby ktoś mnie zobaczył, więc poszłam do domu, a zakupy robiłam przez internet.Kiedy obudziłam się następnego ranka, ktoś zapukał do drzwi, otworzyła, przede mną stało dwoje mężczyzn, dość sporych pod tym względem że mieli duże mięśnie.Byli ubrani w mundury policyjne.
-Nie no fajnie-mruczałam pod nosem
-Pani Drauffen?-zapytał jeden ściągając czapkę
-Owszem, czegoś panowie szukają?
-Tak, pani.Niech się pani spakuje i pojedzie z nami na komendę-powiedzieli
-Ale co się stało?-spytałam udając zdziwioną
-Pani rodzice, szukają pani, a listonosz który prawdopodobnie przyniósł tutaj dwa dni temu list, rozpoznał panią
-Ale ciota, z niego.Byłam tutaj tylko 4 dni, a za 6 miam jechać do akademika, kurde, no !
-Proszę nie przeklinać i się spakować-powiedział
-A czy ja przeklinam? Dopiero mogę zacząć
-Proszę mnie nie prowokować do tego abym, zaprowadził panią do radiowozu w kajdankach.
-A co ja zabiłam kogoś czy co żebym w kajdankach chodzić?
-Proszę nie gadać więcej i iść się pakować
-Policja się znalazła kurde, takich to juz dawno zwolnić powinni-mruczałam pod nosem
-Ma dziewczyna gadane, nie?-powiedział jeden śmiejąc się
-To w końcu młodzież.
-Wszystko słyszę-krzyknęłam idąc do góry się pakować.
Kiedy poszłam się spakować, z góry słyszałam jak dzwonili do moich rodziców że mnie znaleźli, i zaraz przywiozą na komendę, niech tez tam przyjadą.Jechaliśmy samochodem, kiedy naszła mnie myśl 'Nie chcę wracać do domu, ucieknę im'.Wyskoczyłam z jadącego auta a potem? Potem ....
------------------------------------------------------------------------------------------
I jak? Jak zwykle proszę o komentarze :> Dzięki waszym komentarzom do pierwszego rozdziału, nabrałam, weny i chęci do kontynuowania tego : * Trochę krótki, ale potem Będzie się działo :>
Inspiracją do tego rozdziału była ta piosenka:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
'Dryń, dryń, dryń' usłyszałam przewracając się na łóżku, aż w końcu spadłam
-Czy ten dzwonek musi być aż tak głośny?-Pytała samą siebie
Spojrzałam na wyświetlacz a tam powiadomienia z tt i in.
-Ashley wstawaj, szykuj się, dzisiaj zakończenie roku-krzyknęła mama z dołu
Słysząc te ostatnie słowa 'zakończenie roku' od razu nabrałam większej energii, i od razu poszłam do łazienki ogarnąć się i ubrać. Ubrałam się w http://www.faslook.pl/collection/na-galowo-5/ i nucąc piosenkę 'Small Bump' zeszłam na dół do kuchni, w której krzątali się moi rodzice robiąc sobie śniadanie.
-Tu masz grzanki, w lodówce powinien być jakiś drzem, albo serek, a na blacie masz soczek. My wychodźmy, po szkole przyjdź do mnie do biura, zawiozę cię do domu. Pa.-mówił ojciec zabiegany, nie patrząc nawet na mnie
-Ale ja mam dzisiaj....-nie zdążyłam do kończyć bo już z mamą wyszli-Haha, bardzo fajnie, jak zwykle, nie mają dla mnie czasu.
Dokończyłam śniadanie i poszłam na autobus, na przystanku czekał na mnie mój chłopak Ben, przywitałam się z nim, dając mu namiętnego całusa, i mocno przytulając
-W końcu wakacje-powiedział ciągle mnie przytulając
-Jeszcze nie ma wakacji, zaczną się dopiero za 4 godziny-dokładnie obliczyłam
-Haha, matematyczka moja kochan-powiedział całując mnie po moich widocznych obojczykach. Lubiłam to.
-Młodzież, całują się gdzie tylko popadnie-powiedziała starsza pani, idąca z jakąś pielgrzymką
-Dobrze że moi wnuczęta tacy nie są-dodała druga
-Ale to jest młodzież, lubi zaszaleć-ta wydawała mi się dość spoko
-Tak, Alex, ale są do tego miejsca stworzone, a nie na ulicy przy ludziach-dodała kolejna nieznośna babka.
Popatrzyłam się na Bena, on odwzajemnił ten gest i oboje zaczęliśmy się śmiać, wsiedliśmy do autobusu, i jechaliśmy do szkoły, wymieniając się swoimi planami na wakacje
-To jakie masz plany kochanie?-zapytał pierwszy
-Na pewno jakieś morze, albo góry z tobą, wyjazd ze studia modelującego też jakiś będzie-odpowiedziałam marszcząc brwi
-Ty jeszcze masz dzisiaj sesje, pamiętasz?
-Pamiętam, a co wpadniesz?
-Nie, przepraszam, ale na prawdę nie mam czasu, muszę się rodzeństwem opiekować, bo starzy pojechali na konferencję
-Spokojnie, nie ma problemu-dokończyłam wysiadając z autobusu-Powodzenia na zakończeniu-i poszłam do swojej sali.
Na ławce czekała już na mnie Kate, jak zwykle obściskując się z pierwszym lepszym chłopakiem.Nie chciałam jej przeszkadzać, a więc tylko podeszłam żeby przypomnieć jej o dzisiejszej sesji.
-Dzień dobry, proszę siadać-weszła nasza nauczycielka-dzisiaj spotykamy się po raz ostatnio
Każdy zaczął się śmiać, z jej nowej kiecki, którą jak zwykle ubrała do pierwszej lepszej koszuli, i jakiś nie wiadomo jakich butów.Gadała jeszcze o wakacjach i bezpieczeństwie przez dłuższą chwilę, a ja czułam się jak 5-pięcio letnie dziecko.A potem już rozdała świadectwa, i życzyła nam powodzenia w dalszym życiu.Kiedy wyszłam ze szkoły, szeroko rozłożyłam ręce krzycząc
-W końcu wakacje-przytuliłam Kate, i razem z nią czekałam na Bena
Kiedy i on skończył zakończenie, mieliśmy iść nad staw, ale przypomniało mi się że mam sesję, szybko pobiegłam do matki, tak jak kazała mi przed wyjściem i powiedziałam żeby jak najszybciej zawiozła mnie do domu, bo mam sesję
-Mamy z ojcem dla ciebie dobrą wiadomość-powiedziała
-Bardzo się cieszę-mało zainteresowana pośpieszałam ją
-Jak wrócisz z sesji, wszystko przedstawimy ci w punktach...
Chciała jeszcze coś powiedzieć, ale ja wyszłam z samochodu, trzaskając drzwiami i wchodząc do domu.Przebrałam się w ciuchy, jakie kazał mi mój agent i poszłam po Kate, zawsze razem chodzimy na sesję
-Nie uwierzysz, moi starzy mają dla mnie jakąś niespodziankę-powiedziałam
-Haha, im już do głowy ta praca, walnęła-powiedziała wcinając żelki
-Chyba tak
Weszłyśmy do studia, przed aparatem, były już dwie dziewczyny które czekały na nas, miały mieć sesję razem z nami.Makijażysta i fryzjer zrobił coś tam z nami, i szybko poszłyśmy na plan.Dzisiaj mieliśmy spotkać się z jakąś Joanną Krupą, ani trochę jej nie znałam, mimo że była najbardziej znaną modelką, ale takich jak ona, prawie nikt nie zna.
-Dzisiejsza sesja, będzie do magazynu Glamour-powiedziała dość dziwnym akcentem
Wszystkie cztery, wraz z dziewczynami zaczęłyśmy piszczeć że ktoś będzie nas oglądała na okładce.Sesja zleciała dość szybko.Po sesji poszłam do domu, nie miałam już siły na nic więcej, moim marzeniem tylko było jak najszybciej pójść spać.Jednak nie, weszłam do domu, w salonie czekali na mnie z jak oni to tam powiedzieli, aha, dobrą wiadomość, nie dali mi nawet kurtki zdjąć, tylko już zawołali
-Ashley pozwól tu na chwilkę-powiedział ojciec, cicho żeby nie obudzić mojego rocznego brata
-Tak?
-Jak już wiesz mamy dla ciebie z mamą wiadomość, jesteś jej ciekawa?
-No można tak powiedzieć-przewracałam oczami
-No więc, na wakacje, musisz odwołać swoje wszystkie dotychczasowe plany...-nie dałam dokończyć matce
-Niby to dlaczego?
-A niby dlatego, że wysyłamy cię do akademika.
-Do jakiego akademika, wakacje się zaczęły
-Ale to jest wakacyjny akademik-mówił z kpiną ojciec
-No chyba was coś grzeje, mam plany z Benem i ze studia jest wyjazd do Paryża
-Musisz do odwołać
-Nie to wy musicie odwołać ten zasrany akademik-wstawałam już z kanapy kiedy ojciec powiedział, dość ostrym głosem
-Usiądź tu i posłuchaj, jeżeli jeszcze raz się tak odezwiesz do mnie, albo do matki, to będziesz miała zakaz kolegowania się z tą ... jak jej tam, Kate, tak?
-Nie możesz mi tego zabronić
-Ależ owszem, mogę, ona ma na ciebie zły wpływ, mieszka sama, kto to widział żeby w wieku 16 lat mieszkać samej, i mały włos nie wpaść z chłopakiem którego się nie zna
-A ty i mama to co, ona miała 18 lat jak mnie urodziła
-Słuchaj, 18 a 16 to jest chyba trochę różnicy, ja byłam pełnoletnia, a ona co? Marsz do pokoju, i bez gadania jedziesz do akademika, rozumiemy się?
-Na ile to niby?
-A niby na całe wakacje, od przyszłego tygodnia.Mamy poniedziałek, mas jeszcze 10 dni na spędzenie tego czasu z przyjaciółmi.Rozmowa została zakończona.
Poszłam do swojego pokoju, położyłam się na łóżku i zadzwoniłam do Bena....
-----------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy rozdział jak się podoba? Będzie kilka komentarzy dodam następny bo nie wiem czy jest sens pisać te opowiadania, skoro nikt ich nie Będzie czytał, a sama dla siebie pisać nie będę :>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Ashley Drauffen - Główna bohaterka, ciekawa życia. Lubi zaszaleć.Mieszka w Irlandii ma 16 lat. Kocha się śmiać, zawsze się wygłupia, i robi wiochę swojej przyjaciółce.Dorabia dorywczo jako fotomodelka. Ma chłopaka, którego bardzo kocha, i codziennie kiedy się widują obiecuje mu że nigdy go nie zostawi ani nie zdradzi.
Kate Brain - Najlepsza koleżanka Ashley tak samo jak ona dorabia jako fotomodelka. Tak samo jak ona mieszka w Irlandii i także ma 16 lat.Nie ma chłopaka i zawsze mówi że Będzie Forever Alone.Lubi zaszaleć na imprezach, raz o mały włos nie wpadła by z nowo poznanym chłopakiem w klubie.
Amy McCras - Zwykła dziewczyna, jeżdżąca co roku,w wakacje do akademika, w Londynie. Nie mająca przyjaciół <potem pozna Ashley>. Ma 16 lat i pochodzi z małej miejscowości w Irlandii - Galway
Ben Fisher - chłopak Ashley, ma 17 lat. Ma rodzeństwo, którego nie znosi. Mieszka ulicę dalej niż Ashley.
Mike Murphy - Chłopak jeżdżący, tak samo jak Amy do akademika. Jest wolny, i czeka na jakąś księżniczkę :> Ma 17 lat i pochodzi z tej samej miejscowości, co Amy, ale jej nie znosi.
Paul Davis - Najlepszy kolega Mike, ma tyle samo lat i pochodzi z tej samej miejscowości, co on. Ale on wręcz zakochał się w Amy. Lubi swojego kota.I też co roku jeździ do akademika.
--------------------------------------------------
Rozdział 1 Będzie jak Będę miała dla kogo pisać i WGL :>
 

 
Hei ! Nazywam się Paulina, lubię 1D i Bd tutaj pisała opowiadania, ale nie o 1D, bo tych jest już ful, i staje się to monotonne <3 Moją pasją jest fotografowanie, spotykanie się z przyjaciółmi, kocham jeść ♥ Moim ulubieńcem z 1D jest Niall i Harry, mam 13 lat *.*